Ceny materiałów budowlanych coraz większym wyzwaniem dla inwestorów. Rozwiązaniem nowe technologie.

Stale pogłębiający się konflikt wojskowy na terenie Ukrainy i niepewna sytuacja na arenie międzynarodowej mogą skutkować szokiem podażowym na europejskim rynku ropy naftowej i gazu. Efektem tego będzie dalszy wzrost cen wielu ropopochodnych materiałów budowlanych. O tym, jakie rozwiązania technologiczne pozwalają inwestorom zabezpieczać się przed coraz bardziej rozpędzoną inflacją, pisze Piotr Budnik, wiceprezes SYSTEM 3E.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego ceny produkcji budowlano-montażowej były w styczniu br. aż o 8,3 proc. wyższe niż w tym samym miesiącu rok wcześniej. Oznacza to, że jesteśmy blisko rekordowych podwyżek, porównywalnych z okresem tuż przed kryzysem finansowym z 2008 roku, kiedy to krajowy rynek budowlany (przede wszystkim mieszkaniowy) był rozgrzany do czerwoności. Jeszcze ciekawiej wyglądają prezentowane przez GUS dane dotyczące wzrostu cen w ujęciu miesięcznym. Tylko w ciągu trzydziestu jeden dni, jakie dzieliły styczeń tego roku od grudnia ubiegłego roku, koszt produkcji budowlano-montażowej wzrósł aż o 1,1 proc. To kolejny rekord – przykładowo jeszcze w 2020 roku średni miesięczny przyrost cen wynosił od 0,2 do 0,3 proc.

Jeszcze szybciej rosną ceny samych materiałów budowlanych. Z danych Grupy PSB wynika, że w styczniu br. były one aż o 28 proc. droższe niż przed rokiem. Ale i te dane nie oddają pełni wyzwań, przed jakimi stoją inwestorzy. O ile bowiem niektóre kategorie produktów – m.in. cement, wapno, farby czy lakiery – podrożały w przybliżeniu o ogólny poziom inflacji, o tyle ceny innych rosły znacznie bardziej dynamicznie. Rekordem ostatnich kwartałów są oczywiście ceny izolacji termicznych, które w ujęciu rocznym urosły o niemal 70 proc. – znacząco bardziej niż wynikałoby to ze wzrostu cen ropy naftowej, będącej głównym składnikiem większości stosowanych w Polsce rozwiązań izolacyjnych. Znaczny wzrost cen, na poziomie ponad 50 proc., notują też inwestorzy pozyskujący płyty OSB oraz suchą zabudowę, podczas gdy ściany podrożały o ponad jedną czwartą.

Niestety nadchodzące kwartały nie zapowiadają obniżenia tempa inflacji na rynku materiałów budowlanych. Pogłębiające się napięcia polityczne, w tym coraz bardziej realne ryzyko rozlania się konfliktu wojskowego na kolejne obszary Europy Wschodniej, mogą doprowadzić do istotnego ograniczenia podaży ropy naftowej i gazu ziemnego w Unii Europejskiej. Będzie to nieuchronnie skutkować dalszym – tym razem dużo bardziej znaczącym niż w roku 2021 – wzrostem cen nośników energii. Nie jest też pewne, czy w tym roku odbudowane zostaną w pełni łańcuchy dostaw. Niepewna sytuacja na rynku logistycznym jest wyzwaniem nie tylko dla europejskich i amerykańskich odbiorców. Tracą na tym też azjatyccy producenci materiałów i półproduktów, stąd wielu z nich woli korzystać z lokalnej koniunktury i coraz większego boomu budowlanego w tej części świata, zadowalając się nieco mniejszą, ale pewną marżą.

Wielka polityka i globalne trendy makroekonomiczne mają zatem realne przełożenie na możliwość realizacji inwestycji mieszkaniowych w założonym budżecie i harmonogramie. Szczególnie duże wyzwanie stoi przed inwestorami indywidualnymi, realizującymi najczęściej domy jednorodzinne lub rekreacyjne na własne potrzeby. W przeciwieństwie do profesjonalnych deweloperów i generalnych wykonawców, mają oni bardzo ograniczone możliwości ochrony przed wzrostem cen

Poprzedni wpis | Następny wpis